
linia męska: Sahab La Mei
linia żeńska: Szweykowska


IAHO VERIFIED / ORIGINAL
جلين
JULLYEN
-
ogier LIBRETTO po: Alicante Hisani / Al Malik
Jej historia nie należy do długich czy ciekawych, klaczka urodziła się i wychowywała w jednej z najbardziej w naszym światku znanych stajni - Liliowej Zatoce. Tam też przechodziła swoje początki w zajeżdżaniu, nigdy nie sprawiała większych problemów, chętna do współpracy i mająca swoje zdanie na pewne tematy jeździeckie. Kiedy Miśka z WHK Lider przyjechała obejrzeć konie zaraz kiedy tylko dotarła do niej informacja, że jest wielka sprzedaż potomków. Wszystkie konie były wyjątkowe, miały coś w sobie jednak skupiła się głównie na znalezieniu dobrej klaczy do swojej stajni, bo ogierów miała na pęczki, więc tak też chodziła i szukała, oglądała, miziała po chrapach i dotarła do Jullyen, która urzekła ją swoim spojrzeniem i spokojem jakim emanowała, a zarówno ufnością wobec ludzi. Mimo iż Miśka jestem zwolennikiem koni z ADHD i wszelkiego rodzaju nerwicami, pomyslała: "Czemu nie kupić konia, na którym będę się relaksować na spacerach czy treningach?". Więc tak też się stało, że ta piękność trafiła do WHK Lider i godnie reprezentowała stajnię we wszelakich zawodach. Ma spokojne i delikatne usposobienie. Jest bardzo ufna wobec ludzi ale i koni. Nie jest zaczepna, jeśli chodzi o jedzenie czeka grzecznie, robiąc cudne spojrzenie. Ma dni gdzie jest z niej kompletna przytulanka, opiera łepek i chce, żeby ją drapać i drapać, a zdarzają się dni kiedy ma typowe dla kobiet humorki i staje w końcu boksu pokazując że dziś to nie jej dzień, dlatego najlepiej wziąć ją wtedy na spacerek do lasu i wszelkie spięcia mijają i znowu wraca nasza przytulanka. Jest ulubienicą odwiedzających, ponieważ do
do drapania wystawia łepek jako pierwsza, a ona kocha ich dlatego że drapią ją ile się da. Joli, bo tak potocznie na nią mówimy, jak na araba przystało ma bardzo wygodne i przyjemne dla jeźdźca chody. Stojąc i patrząc z ziemi ma bardzo obszerny i efektywny stęp, co daje jej dużo punktów w czasie zawodów. Kłus zarówno zebrany jak i skrócony też robi ogromne wrażenie, jednak najprzyjemniej patrzy się na nią jak kłusuje sama luzem po padoku, bądź spłoszy się i niczym sprężyna odbija się od ziemi i płynie długo w powietrzu nim znowu jej dotknie i podąży dalej. Najmniej widowiskowy ma niestety galop, ale nadrabia to tym, że jest bardzo wygodn,y zarówno dodany jak i skrócony.
W boksie jest spokojna i opanowana, czeka na swoją kolej przy karmieniu, nie rzuca się jak niektóre nasze potworki stajenne. Można z nią zrobić wszystko, czego sobie tylko dusza zapragnie, nawet spać z nią dosłownie pod nogami, a ona jak poczciwy rumak będzie stała i pilnowała nas całą noc i uważała, żeby na nas nie stanąć i nic nie zrobić. Na padoku chodzi z naszymi klaczkami, jest kompletnie bezproblemowa, zaprzyjaźniły się bardzo szybko. Lubi prowokować sytuacje do wielkich galopad po łąkach, a później tarzania się w największym błocie czy piachu. Jako klacze są bardzo zgrane i żadna z nich o dziwo nie walczy bardzo o przody w stadzie. Raz jedna prowadzi, raz druga. Przy jedzeniu wszystkie stoją chrapami przy sobie i jedzą z jednej kupki. Jeśli jest już sezon z trawą to zawsze są niedaleko siebie i Jullyen na wszystko ma oko, obserwuje czy koleżanki już od niej nie odchodzą.
